Jak efektywnie zakończyć sezon? Podpowiada sześciokrotny Mistrz Świata Marcin Rudawski

Czy dla żeglarza istnieje takie pojęcie jak koniec sezonu, czy to raczej pojęcie abstrakcyjne?
Oczywiście, że istnieje. Zawsze musi przyjść ten moment, kiedy kończy się bieżący sezon i rozpoczynają się przygotowania do kolejnego. Żeglując regatowo na wysokim poziomie ponad 200 dni w roku, koniecznie trzeba zrobić sobie kilkanaście dni wolnego zarówno od żeglowania jak i od treningów na brzegu. Dla mnie było to bardzo ważne żeby złapać tzw. oddech i dystans do sportu. , ale też dla uzyskania nowej energii do ciężkiej pracy w nadchodzącym czasie.

Jakie są najważniejsze kroki do poprawnego zabezpieczenia sprzętu na zimę?
Przede wszystkim należy zadbać o odpowiednie miejsce do przechowywania łódki. Dobrze, aby było odporne na mróz i opady atmosferyczne. Łódka jak i całość osprzętu powinna być porządnie umyta oraz wysuszona. Żagiel luźno zwinięty lub jeżeli jest taka możliwość -rozwieszony. Należy też zadbać o ubrania, aby na początku kolejnego sezonu nie było nieprzyjemnej niespodzianki

Czy żeglując tylko na polskich akwenach można zyskać takie doświadczenie, by zdobyć ważne tytuły mistrzowskie?
Trudne pytanie. Nie wydaje mi się, aby ktoś tego dokonał, co nie znaczy, że nie jest to możliwe. Niestety w Polsce mało jest zróżnicowanych akwenów do żeglowania, szczególnie morskich z dużą falą. Właściwie poza Dziwnowem i Górkami Zachodnimi nie ma takiego akwenu. Żeglowanie w różnych zakątkach świata uczy nas lepszego czucia łódki, wiatru i wody. Daje szanse na rywalizację i treningi z zawodnikami z innych krajów. Uczy pewności siebie i radzenia sobie w zaskakujących sytuacjach. Poza tym jest odświeżające dla głowy. Ile można dni w roku spędzić na Zatoce Puckiej ? Jest też kwestia klimatu. Sezon w Polsce, choć coraz dłuższy, nie daje nam szansy żeglowania przez cały rok. Zimowe wyjazdy żeglarskie są absolutnie bezcenne.

Żeglowałeś na całym świecie, ale czy masz swoje ulubione miejsce, które jest twoim top of the top?
Są dwa takie miejsca. Uwielbiam akwen w Dziwnowie. Uważam je za bardzo niedoceniane przez naszych trenerów i zawodników. Rozumiem, że dla niektórych może być daleko, ale zawsze będzie bliżej niż Morze Śródziemne. Drugie miejsce, do którego uwielbiam wracać, to włoskie jezioro Garda. Absolutnie wyjątkowy akwen, umożliwiający specjalistyczne treningi na wodzie, a poza tym przepiękne miejsce z widokami zapierającymi dech w piersi. Do tego obłędna, włoska kuchnia…

Wiadomo, że środowisko żeglarskie jest jedyne w swoim rodzaju. Podróżując na regaty widzisz różnicę w innych narodowościach?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale faktycznie tak, regaty w niektórych krajach różnią się od innych. W Hiszpanii np. rzadko kiedy wyścigi zaczynają się punktualnie, sędziowie często czekają na ostatnie łódki niespiesznie płynące z portu. Coś nie do pomyślenia w Holandii czy w Niemczech.

Czy po tylu sukcesach jakie zdobyłeś, nie myślałeś o tym aby zostać trenerem i np. trenować naszą kadrę?
Już dzisiaj w miarę możliwości staram sie pomagać innym zawodnikom jako trener. Współpracuję z zawodnikami na zasadzie spersonalizowanych treningów, gdzie cała moja uwaga skupiona jest na danej osobie. Wcześniej współpracowałem przez 4 lata z Agatą Barwińską, choć wtedy jeszcze większość czasu spędzałem żeglując. Nie mam na dzień dzisiejszy jednak planów, o jakie pytasz. Z prostego powodu. To co w żeglarstwie na początku jest najfajniejsze, czyli ciągłe wyjazdy po całym świecie, z czasem, szczególnie jak założysz już swoją rodzinę, staje się najtrudniejsze. A praca trenera kadry dzisiaj to ponad 200 dni poza domem. Wyrzeczenie, na które obecnie bym się nie zdecydował.